Nowe prace w galerii

Dwie nowe prace w galerii.


Opublikowano Sztuka | 1 komentarz

Pieśń Wadżry XVI Karmapy /fragm./


Pierwotny, naturalny stan jest promieniująco przejrzysty,
ale nie rozluźniając się w tym wszystko przenikającym stanie,
jakże pomieszany się stałem, badając me rozproszone myśli!
Myśląc o tym, wspominam z tęsknotą Karma Kagyu.
~
To jest wyjście „poza”,
Na istniejącej samej z siebie
podstawie wglądu-pustki.
Ten zwyczajny umysł Teraz
Wolny jest od umysłowej aktywności
narodzin lub wyzwolenia.
Choć jego ustawicznej manifestacji
Nie sposób jest zbadać jako jakiegokolwiek zewnętrznego przedmiotu,
samsara i nirwana przejawiają się jednocześnie.
Oto wolna od wysiłku ścieżka, wspaniała Wielka Pieczęć.
Stajemy ciągle od nowa twarzą w twarz z podstawowym,
istniejącym przez samego siebie wglądem.
W ten sposób powstaje mistrzostwo na drogach samsary i nirwany,
a pomieszane przejawianie się trzech sfer znika w przestrzeni.
~
Osiąga się istniejące same z siebie trzy ciała;
Zatem, dlaczego miałoby się jeszcze pragnąć przyszłych rezultatów?
Oto szczególna nauka Kagyupów;
Pomyślawszy o tym, podążam szlakiem przodków.
__________________

Ten fragment podoba mi się najbardziej. Całość można przeczytać tutaj

Opublikowano Dharma | Otagowano , | Skomentuj

PIEŚŃ WADŻRY

PIEŚŃ WADŻRY

Niezrodzona,
A jednak nieprzerwanie trwająca
Ani przychodząca ani odchodząca, wszechobecna,
Najwyższa Dharma,
Niezmienna przestrzeń, poza definicjami,
Spontaniczna, samowyzwalająca (się )
Doskonały stan bez żadnych przeszkód,
Istniejący od samego początku,
Samostworzony, nieumiejscowiony,
Bez niczego negatywnego, co można byłoby odrzucić,
Bez niczego pozytywnego, co można by przyjąć,
Nieskończony bezmiar, wszechprzenikający,
Ogromny i bezgraniczny, bez więzów
Gdzie nic nawet nie trzeba rozpuszczać
Ani od niczego nie trzeba się wyzwalać.
Obecny poza Przestrzenią i Czasem,
Istniejący od początku,
Olbrzymi wymiar wewnętrznej przestrzeni,
Promieniowanie przejrzystości jest jak słońce i księżyc,
Samodoskonały,
Tak niezniszczalny jak Wadżra,
Tak nieporuszony jak góra,
Tak czysty jak lotos,
Silny jak lew,
Nieporównywalna błogość
Poza wszelkimi ograniczeniami;
Oświecenie,
Zrównoważenie,
Szczyt Dharmy,
Światło wszechświata,
Doskonałe od samego początku.
___________

Pieśń Wadżry – muzyka

Opublikowano Dharma | Otagowano | 1 komentarz

Demony umysłu

Sakyamuni Buddha Dla poszukujących prawdy przedstawię tekst o demonach umysłu napisany przez Maczig Labdron. Szczególnie ciekawa jest czwarta grupa demonów:

Czwartą grupę demonów, moje dziecko, są demony podmiotowości. Korzenie wszystkich pozostałych demonów spotykają się w podmiotowości, tak więc rzeczą o najwyższej doniosłości jest odcięcie ich u źródła.

Ta podmiotowość jest również zwana wiarą w ego. Wiara w ego jest korzeniem wszelkiego zła i przyczyną wszystkich błędów w życiu. Odkąd zaczynamy uważać za ego to, co nie jest ego, umysł staje się emocjonalnie niestabilny. To, co nazywamy podmiotowością, oznacza, że wszystko, co się pojawia, pozytywne czy negatywne, uznaje się za coś realnego i lgnie do tego. Jednak zarówno ten przedmiot (który został wciągnięty na pole podmiotu), jak i ten podmiot (który wciąga na swoje pole przedmiot), razem ze wszystkimi bytami tego zjawiskowego świata, wewnątrz i na zewnątrz, które uważamy za „ja” i „moje” – dla tych o wyższym zrozumieniu są niczym.

Pozbądź się wszystkich tych demonów, które uniemożliwiają ci osiągnięcie wyzwolenia, całego tego lgnięcia do zjawisk jako prawdziwych. Kiedy nie ma już podmiotu, który podąża za doświadczeniem, pozytywnym czy negatywnym, i kiedy rozpuszczą się wszystkie fikcyjne osądy mentalne widzenia i pragnienia, znika wszystko, co miało coś wspólnego z postulatami umysłu.

Teraz możesz coś zrozumieć ze zniszczenia tego lgnięcia do ego. Musisz zablokować nieograniczony wypływ emocji i uwolnić się od wewnętrznych i zewnętrznych przywiązań. Musisz wyraźnie rozpoznać, że w rzeczywistości nie ma przywiązania do niczego w ogóle. Kiedy powstrzymasz lgnięcie do zjawisk jako czegoś ontologicznie rzeczywistego, ujrzysz, że ostateczna natura prawdy jest tak samo nieistniejąca jak rozległe i puste jest niebo. Wówczas zniszczysz demony podmiotowości, a wraz z nimi wszystkie demony powstałe z braku stabilności emocjonalnej.

Mówiąc wprost, jeśli ego jest czymś rzeczywistym, wtedy demony również istnieją. Jeśli takie ego nie istnieje, wówczas demony również nie istnieją. A wtedy dla nieistniejącego ego nie będzie żadnych przeszkód. Strach nie istnieje, dygotanie od stóp do głów nie istnieje.

Wrodzona świadomość jest wolna od wszelkich ograniczeń. Poszerzając swoją świadomość na wszystko, co może być poznane, zasmakujesz wyzwolenia od czterech rodzajów demonów.

Całość do poczytania tutaj: http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=246

Tekst uderza w materialistyczne dualistyczne postrzeganie siebie w oddzieleniu od innych i od postrzeganych zjawisk.

Opublikowano Dharma | 5 komentarzy

Akt – Tańcząca kobieta

Nowa próba farb olejnych – tym razem akt „Tańcząca kobieta”.
Ciężko mi było zrobić zdjęcie – zawsze albo jakiś kawałek zbyt odbijał światło albo kolory się psuły i zlewały.

W końcu się poddałam i zamieszczam najlepsze zdjęcie jakie udało się zrobić:

I jeszcze detal:
Kobieta - detal (olej)

Opublikowano Sztuka | Skomentuj

Nowe prace w galerii :)

Ostatnio postanowiłam spróbować malarstwa olejnego. Wiem, że to dziwne, że dopiero teraz, ale jakoś tak wyszło. Na początek dwie niewielkie prace na próbę (format A4)…
Dopiero zapoznaję się z tą techniką, ale mogę stwierdzić, że zdecydowanie mniej wygodne są oleje od farb wodnych w samym nakładaniu, myciu pędzli itp., za to dla tych co lubią malować długo wykonując niezliczone poprawki są idealne. Niestety nie należę do tych osób, lubię malować szybko i ekspresyjnie (co nie zawsze widać hehe)… Tak więc nie jestem na razie zachwycona olejami, chociaż rzeczywiście dają fajną fakturę i możliwości są ogromne… hmmm… Może jakby znaleźć coś co przyspiesza schnięcie…

Oto obrazki:


Opublikowano Sztuka | 5 komentarzy

Niefizyczne spotkania

Miałam ostatnio dość ciekawe spotkania we śnie.

Raz we śnie pojawiłam się na sali, w której było spotkanie z pewnym człowiekiem. Emanował silną energią, która łaskotała mnie na całym ciele i silnie mrowiło mnie w tzw. 3 oku. Mówił coś „ustnie” ale jednocześnie kontaktował się z nami z umysłu w umysł. Pomagał w oczyszczaniu. W efekcie uaktywniły się moje wzorce i całe obciążenie związane z obozem koncentracyjnym. Padłam na ziemię odczuwając piekielny ból w plecach, upodlenie i zniszczenie psychiczne – czołgałam się jak zwierze. Przetoczyło się to po mnie i puściło, wyładowało się. Działo się to oczywiście pod czujnym okiem tamtego mężczyzny. Nie mogłam się do końca zdystansować do tego doświadczenia – było zbyt nieoczekiwane i traumatyczne. Ale już obok pojawił się inny osobnik z widowni z którym łączyły mnie w jakimś innym życiu relacje sado-masochistyczne. Chciał je oczyścić, moje wzorce już były nieaktywne, ale zrobiłam to dla niego i bez emocji wcieliłam się na chwilę w sadystyczną kochankę, a on w moją seksualną ofiarę.
Opuściłam go i poszukałam prowadzącego przestraszona siłą mojego wzorca „obozowego”. Powiedział, że to właśnie było oczyszczenie i ten ból, który czułam „fizycznie” i psychicznie był tego częścią…

Dziś w nocy odwiedził mnie również niefizyczny przyjaciel. Biła od niego mądrość, zrozumienie – była to przyjacielska rozmowa (trochę inna niż fizyczna, bo nasze umysły/światy kontaktowały się, gdy chciałam coś zobrazować to pojawiały się wizualne myślokształty), było też przypomnienie medytacji… Nie potrafiłabym powiedzieć jak wyglądał – nie wiem też czy ja miałam jakiś wygląd, było to raczej doświadczenie umysłu.

Opublikowano Poza ciałem | Otagowano , , | 7 komentarzy

Przeprowadzka

Strona w ostatnich dniach została przeniesiona na inny serwer. Niestety trochę wolniej to szło niż mi się wydawało, więc ostatni wpis trafił jednak na stary serwer i w wyniku trwającej przeprowadzki przepadł razem z cennymi komentarzami… Nie mamy już dostępu do starego hostingu, więc nic się nie da odzyskać. A szkoda!

A karawana idzie dalej :) .

Wczoraj doświadczyłam pobudzenia świadomości na poziomie ciała energetycznego. Nie bez powodu – natłok tego, co dla mnie niekorzystne na tym poziomie był na tyle duży, że musiałam już coś z tym zrobić. Po zrobieniu porządku i wywaleniu komputera odczuwałam swoją energię/ siłę życiową i zanieczyszczenie związane z uwikłaniem w światowe sprawy. Nie był to jakiś proces intelektualny, tylko czysto energetyczne poza mentalne doznanie oblepienia, zaklejenia, ograniczenia świadomości i oczyszczania w odruchu buntu i obrzydzenia. Tak – właśnie obrzydzenia.
Potem zasnęłam i spałam tak dobrze jak już dawno nie spałam mając mnóstwo wyrazistych snów.

Nie ma co -samsaryczne zanieczyszczenia energetyczne są wstrętne!

PS. Udało się jednak odratować poprzedni wpis i komentarze, ale bez metadanych, więc zniknęły z listy…

Opublikowano Techniczne | 2 komentarzy

Współczucie buddyjskie a chrześcijańskie

Byłam ostatnio na fajnym wykładzie Ringu Tulku Rinpocze. Wykład był generalnie o relacji uczeń – nauczyciel, ale w czasie pytań padło pytanie o współczucie w ujęciu buddyjskim. Zderzenie naszych wyrosłych na chrześcijaństwie przekonań i postaw a buddyjskich jest tu wyraziste.

W ujęciu chrześcijańskim współczucie odnosi się do współodczuwania – czyli odczucia tego samego lub podobnie. Jeżeli cierpisz i płaczesz to emocjonalnie biorę na siebie Twój ból i cierpię i płaczę z Tobą (w efekcie czego cierpi więcej osób ale powstaje komfort towarzystwa w cierpieniu). Współczucie to jest raczej pasywne – trwamy we współodczuwaniu próbując pocieszyć cierpiącą osobę.
Zawsze miałam problem z tym współczuciem – odkąd przerobiliśmy w szkole literaturę z okresu II wojny światowej, a w szczególności „obozową” (można też obejrzeć film „Zycie jest piękne” Benigniego), zawisła nade mną czarna chmura ciężkich emocji związanych z tym tematem i podświadome utożsamianie się z ofiarami w obozach… Z czasem odczucie rozszerzyło się na wszystkich bezsilnych w upadlającym cierpieniu spowodowanym przez agresję innych. Niestety rzutowało to też na moje życie wyskakując w różnych formach nieoczekiwanie z podświadomości.

Współczucie w ujęciu buddyjskim oznacza coś innego. To uznanie, że wszystkie istoty są równe w swojej naturze i pragną szczęścia, z czym wiąże się intencja, by wszystkie istoty były szczęśliwe i nie doświadczały cierpienia. Intencja to stanowi motywację do bezpośredniego działania. A więc w obliczu cierpienia innych podejmowane są działania czy to zewnętrzne (jeśli to możliwe zależnie od okoliczności) czy wewnętrzne (modlitwy, medytacje, dobre życzenia). Główną różnicą jest odczuwanie – we współczuciu buddyjskim nie bierze się na siebie emocjonalnego ciężaru cierpienia innych (nawet w praktyce tonglen wyraża się życzenie wzięcia na siebie cierpienia innych i oddania swej radości/szczęścia cierpiącym, co jest zupełnie różne od wspólnego „płakania”).

To duża ulga, że można współczuć bez odczucia przytłoczenia ciężarem cierpienia i przekierować się wewnętrznie ze stanu bezsilnej apatii na coś pozytywnego czyli pomoc innym.

Współczucie buddyjskie ma bardzo szeroki zakres – obejmuje także krzywdzącego (w wersji zaawansowanej dla bodhisattwów), gdyż przecież krzywdzący będzie cierpiał z powodu skutków swoich działań (zresztą już ich doświadcza skoro krzywdzi, czyli jest mocno uwarunkowany przez emocje, lęki, niespełnione pragnienia lub też morze nieświadomej ignorancji – w oddzieleniu od wewnętrznej radości i światła). Jest to dużo trudniejsze – współczuć agresorowi, gdyż zazwyczaj czuje się coś wręcz przeciwnego…

3 komentarzy

Rozmowa Milarepy z demonem Drangsinmo (pieśń)

Mistrzu, buddo w postaci człowieka,
tłumaczu o imieniu trudnym do wymówienia,
przed Tobą, łaskawy ojcze, skłaniam się !

Nie jestem co prawda wedyjskim pieśniarzem,
lecz ty, demonico, mówisz:
zaśpiewaj pieśń, zaśpiewaj pieśń!
Dlatego śpiewam te wiersze o naturze rzeczy.
Czytaj dalej

Opublikowano Dharma | Otagowano , | Skomentuj