Nie chciałabym jeszcze o tym pisać na swoim przykładzie, bo dopiero rozglądam się po tym, co jest, gdy rozmywają się iluzje „ja” i cały świat na tym zbudowany, ale chciałabym już podzielić się moją radością odkrywania tego. Dzięki Mirkowi mogę wrzucić tu filmiki z facetem, ktory już przejrzał iluzję nie tworząc przy tym żadnej religii ani mitów
. To bardzo czysty przekaz informacji (z tego, co zdążyłam się zorientować). Niemniej trzeba samemu puścić swoje „zamki z piasku” i nie tworzyć kolejnych wyobrażeń, koncepcji, aby coś z tego było. Kluczowa jest otwartość i szczerość, jakieś takie wewnętrzne pozwolenie, by przejawiło się, to co naprawdę jest…
Ego
Motywujący filmik (po ang.) do poszukiwań „ja/ nie-ja”
Bodhidharma – KAZANIE PRZEBUDZENIA
Dziś „przypadkiem” trafiłam na ten tekst i zadrżałam od środka… ze strachu! Może to przejściowy wpływ i szybko minie, może się zainspirowałam, ale czuję, widzę, że jestem świadomością, w której się wszystko wydarza, cały świat się wydarza. Nie ma żadnego ja ani nawet … świata materialnego… (???).
Bodhidharma – KAZANIE PRZEBUDZENIA
Istotą Drogi jest uwolnienie się od przywiązań. Celem tych, którzy praktykują jest niezależność od zjawisk. Sutry mówią: „Niezależność jest oświeceniem ponieważ neguje zjawiska”. Stan buddy oznacza świadomość. Śmiertelni, których umysły są świadome, osiągają Drogę Oświecenia i dlatego nazywani są buddami.
Jest napisane w sutrach: „Ci, którzy są niezależni od jakichkolwiek zjawisk nazywani są buddami”. Pojawianie się zjawisk, jako nie zjawisk, nie może być normalnie widziane, a tylko okiem mądrości. Ktokolwiek słyszy i wierzy w te nauki, wsiada do Wielkiego Pojazdu53 i przekracza trzy światy.
Continue reading
Podstawowa świadomość
Uaktywnia mi się ostatnio coś, co nazywam sobie podstawową świadomością. Podstawową, bo jest bazą na której mogą odbijać się i doświadczać wrażenia, doznania, emocje, myśli, cokolwiek się pojawia. Doznania te są dość nietrwałe, gdyż mają tendencję do szybkiego rozpływania się w tej świadomości, jak fala, która ma swój punkt kulminacyjny i potem opada. Jest to lekko dezorganizujące, gdyż przyzwyczaiłam się poruszać po wewnętrznym świecie posiadającym jakieś punkty orientacyjne, a tu wszystko na co spojrzę staje się puste, płynące, niestałe. To znaczy nie mam w sobie uczucia dezorganizacji, bo jak tylko się pojawiło to się rozpłynęło…
Tak to jest… zrobiło się jakoś totalne NIENAZWANE
.
Nie ma w tym „ja” – ale muszę jeszcze lepiej się temu przyjrzeć w różnych sytuacjach, bo może się jeszcze wynurzy jak Filip z konopi?
Pozmowy poza ciałem ze Zbyszkiem
Zapraszam wszystkich do posłuchania audycji radiowych w Radiu Paranormalium „Rozmowy poza ciałem”. Prowadzi Zbyszek. W 26 i 27 audycji wystąpiłam
.
Link bezpośredni (można sobie pobrać różne odcinki):
http://radio.paranormalium.pl/index.php?akcja=audycjaInfo&aud=12
Chwila śmierci – film
Ciekawy film do oswajania śmierci…
LD – kosmici?
Od jakiegoś czasu nie pisałam w zasadzie nic o swoich doświadczeniach. Musiałam poukładać w sobie zderzenie dwóch światów: buddyzmu i bezforemnej świadomości duchowej z moją przeszłością czyli przygód poza ciałem w foremnym bardziej lub mniej ciele niefizycznym.
Wydaje mi się, że zaczynam ogarniać to, jakiś konflikt rozpłynął się i wraca do mnie harmonia
. Czuję się jednością z tym co było i co jest.
Doświadczenia buddyjskie trafiły we mnie jak rozpędzony pociąg wciągając mnie w nowe obszary doświadczeń. Marzyłam o tym i okazało się, że oświeceni nauczyciele rzeczywiście potrafią pomóc z niezwykłą siłą i bezpośredniością. Wywołało to we mnie jednak pewną dezorientację, brak integracji z przeszłością. Dopiero niedawno wszystko połączyło się i zaskoczyło. Jestem sobą, mówię swoim głosem. Musiałam w tym celu zakwestionować wszystko, czego dowiedziałam się, doświadczyłam, poznałam, by oczyścić programy/ schematy…
Zobaczymy, jak to dalej się potoczy.
W międzyczasie trochę opiszę, jak zwykle od końca
.
Kilka nocy temu ssąc w łóżku tabletkę na gardło wyleciałam sobie znienacka z ciała. Przelatywałam przez różne miejsca bez zatrzymywania się. Pomodliłam się na sposób katolicki, co mnie pociągnęło dalej w szybkim pędzie energii. Potem spotkałam się z przewodnikiem, który mi pomógł poukładać sobie sprawy w głowie. Wróciłam do ciała i dalej, jak gdyby nigdy nic, ssałam tabletkę
.
Później miałam ciekawą serię doświadczeń. Przed snem trochę oczyszczałam dom i po zaśnięciu dalej chodziłam po domu rozglądając się, czy jeszcze ktoś został do przeprowadzenia. Było czysto oprócz jednej mało przytomnej kobiety. Spróbowałam ją „obudzić” i wskazać drogą do F27. Przeszła. Nie wiedziałam, co dalej i też mnie ściągnęło do F27. Trafiłam na zajęcia z matematyki
. Nie mam normalnie do tego głowy, ale wiedza trafiała bezpośrednio do mojego umysłu, więc wszystko wiedziałam, zanim pytanie zostało zadane. Po lekcji podeszła do mnie inna osoba – starsza pani i powiedziała, że wszystko zrobiłam bezbłędnie. Spytałam jej, gdzie jestem. Zdziwiła się, że nie wiem i odpowiedziała, że w niebie. Przetłumaczyłam to sobie w myślach na F27
. Potem postanowiłam przenieść się do miejsca, gdzie mogę komuś pomóc.
Trafiłam na coś w rodzaju tarasu w mieście drapaczy chmur. Stały tam zdezorientowane osoby, grupka. Znów poprosiłam, by pokierowało mnie do osoby, której mam pomóc. Ruch energii zaprowadził mnie do grupki z lekkim wskazaniem na jednego z nich. Poprosiłam, by wzięli się za ręce i spróbujemy razem coś w rodzaju medytacji z modlitwą z tradycji buddyjskiej. Zaczęliśmy pierwsze słowa modlitwy i na niebie zobaczyłam ruch: nadlatywały dwa statki kosmiczne. W zasadzie to był najpierw jeden, ale podzielił się na moich oczach na dwie części. W miarę kolejnych słów modlitwy widziałam, że jedna część nadaje coś w przestrzeń. Bardzo szybko nadleciała cała eskadra statków UFO i zaczęła latać nad naszym budynkiem i dookoła jakby przyciągana naszą próbą modlitwy. Powiedziałam im, że prawdziwą wolność mogą znaleźć tylko w sobie. Tymczasem ze statków zaczęli wypakowywać się kosmici – patrzyłam, co zrobią, bo w sumie nie wiedziałam czy są przyjaźnie czy wrogo nastawieni. Byli dobrze zbudowani, twarze ukryte pod wielkimi okularami i nakryciami głowy i działali jak wojsko. Zaczęli strzelać do mojej grupki. Ewakuowałam się stamtąd chcąc się wybudzić. Zamiast obudzić się jednak znalazłam się znów w mieście drapaczy chmur w innym pokoju z moją rodziną. Kosmici mieli mój ident, więc zaraz zaczęli nadlatywać. Kazałam wszystkim uciekać i sama skoncentrowałam się na ciele fizycznym. Tym razem rzeczywiście się w nim obudziłam.
Qrka, prawdziwi czy nie, nie chciałabym, by mnie dorwali i coś robili ze mną…
Do tego, kto mnie czyta – Jorge Luis Borges
Trochę się u mnie podziało. Pewnie niedługo opiszę. Na razie dla odświeżenia umysłu ciekawy wiersz…:
Do tego, kto mnie czyta
Jesteś nietykalny. Czyż ci nie zesłały
Bogi, co rządzą twoim przeznaczeniem,
Pewności, żeś jest prochem? Czyżby nie był
Twój bezpowrotny czas – czasem z tej rzeki,
W której lustrze Heraklit dojrzał symbol
Jego ulotności? Czeka cię już marmur,
Którego nie odczytasz. Jest tam zapisana
Pewna data, pewne miasto, pewne epitafium.
Również te inne sny są snami czasu,
Snami, nie twardym brązem czy błyszczącym złotem;
Cały wszechświat, jak ty, jest Proteuszem.
Jako cień, w cień wejdziesz, co cię czeka
Fatalny, na granicy twoich trudów;
Pomyśl, że w jakiś sposób już umarłeś.
Jorge Luis Borges
przełożył Andrzej Sobol-Jurczykowski
I delicja na koniec:
„Żyjąc w natchnieniu tym wstrząsającym, że żywi jesteśmy, Santa Polonia, i wiemy, co nas czeka; żyjąc w natchnieniu tym nieustającym jak bicie serca, krążenie krwi czy łapanie ustami powietrza, zwyczajna jakaś czynność nabierała niezwyczajnych barw, przestawała być zwyczajna, nabierała takiej wagi, blasku i splendoru, tak straszliwej radości i smutku, że oddawałem się tej czynności bez reszty. Absolutnie. Jakby wieczyście. Na zawsze.” (E. Stachura)
Jedna z metod oczyszczania „trudnej” przeszłości
Jest wiele metod oczyszczania się z trudnych doświadczeń z przeszłości. Chciałabym opisać coś, co sama kiedyś stosowałam i sprawdziłam skuteczność, może komuś się przyda.
Zaadoptowałam metodę z książki Castanedy polegającą na przeglądzie życia. W książce była ona bardziej magiczna, ale wykonywałam ją po swojemu, po prostu.
W skrócie wyglądało to tak: przypominałam sobie wydarzenia z życia raczej chronologicznie od najmłodszych lat w górę, w szczególnościu chodzi o wydarzenia, w których utknęła nasza energia, a więc wszystkie trudne, bolesne, podświadomość sama je podsuwa, bo te, w których brały udział większe emocje są zwyczajnie lepiej zapamiętywane. Przypominając sobie wydarzenie i powiązane z nim osoby patrzyłam na nie okiem współczesnym, więc miałam tam siebie młodą w wydarzeniu i wspólczesną. Ja obecna kierowała miłość, zrozumienie i wszystko to, czego wtedy brakowało do tamtej skrzywdzonej. Patrzyłam również na inne osoby i zaczynałam zauważać dodatkowe elementy, ich uwarunkowanie itp. Dziękowałam aktorom zdarzeń i dzieliłam zatrzymaną energię z doświadczenia na pół: połowę oddawałam zaangażowanym osobom (w tym ich powiązania energetyczne z tym doświadczeniem) a połowę brałam do siebie. Wracająca energia zwiększała moją własną energię. Można było później sprawdzić wracając myślami do przeszłości, czy dalej jest tam uwięziona nasza energia czy już nie.
To naprawdę działa, wyzwala, leczy przeszłość.
Oczyszczanie obciążeń
Przeglądając wciąż własny magazyn zebranych doświadczeń wciąż krążymy wokół tych samych tematów powielanych w różnych odsłonach. Jest to fajne, ciekawe, ale wolność przychodzi dopiero z poziomu nieuwarunkowanej świadomości.
Co lepsze, tylko nasza nieustająca koncentracja na własnym inwentarzu sprawia, że nie pozwalamy sobie na doświadczanie jej (nawet przelotne, krótkie chwile są rewolucyjne).
Jest to kwestia utożsamienia na głębokim poziomie. Z czym się utożsamiamy głęgoko w sobie: czy z duszą i obciążeniami czy czymś nieuwarunkowanym i nieograniczonym? To jest kluczowe.
Jeśli patrzy się z poziomu duszy, to rzeczywiście widać nieskończony labirynt, ciągle coś jest nie tak, świat nie spełnia oczekiwań, a nawet jak spełnia to i tak ciągle czegoś brak, pragnienie zostaje spełnione, ale to niczego nie zmienia… Wyszukuje się kolejnej sytuacji współbrzmiącej z obciążeniami duszy.
Nie chodzi mi wcale o odrzucanie czegokolwiek, ale o odklejenie na chwilę oczu i spojrzenie w czystą przestrzeń w nas. Potem te same sytuacje, obciążenia wyglądają zupełnie inaczej, przede wszystkim lepiej wszystko widać od strony źródła a nie tylko skutków, jaka postawa mentalna niezauważana na codzień powoduje i powodowała tak rozległe skutki.
Ja uważam, że można większość jak nie wszystko oczyścić w tzw. tu i teraz, bo to tu i teraz ogniskuje wszystkie wcielenia, świadomość nie dzieli się w czasie, przechodzi przez zdarzenia w czasie sama będąc poza czasem, więc wszystkie błędne utożsamienia i przekonania, postawy, obciążenia są dostępne teraz i możne je “przejrzeć” i zrozumieć. I zrobić miejsce dla potencjału teraźniejszości.
